Przejdź do głównej zawartości

Opieka zdrowotna skaluje sztuczną inteligencję bez infrastruktury do jej zarządzania

Na zdjęciu znajduje się zdjęcie Errola Weissa, Dyrektora ds. Bezpieczeństwa w Health-ISAC, oraz cytat zaczerpnięty z artykułu: „Sztuczna inteligencja, pozostawiona bez nadzoru, może jednocześnie wpływać na dane pacjentów, przebieg prac klinicznych i status prawny. Pojedyncze, nienadzorowane narzędzie może zagrozić wszystkim trzem, zanim ktokolwiek zidentyfikuje problem”.

Nikt nie miał zamiaru stwarzać problemu z zarządzaniem. Po prostu tak się stało, bo nie było procedury, która mogłaby temu zapobiec.

Organizacje opieki zdrowotnej wdrażają sztuczną inteligencję szybciej, niż uczą się nią zarządzać. Według Menlo Ventures, odsetek organizacji opieki zdrowotnej wdrażających narzędzia sztucznej inteligencji dedykowane konkretnym dziedzinom wzrósł siedmiokrotnie w samym ubiegłym roku.

Dostawcy sztucznej inteligencji zalali rynek, a programy pilotażowe mnożą się. Zespoły kliniczne i administracyjne tworzą narzędzia AI, aby rozwiązywać problemy, często bez śledzenia, co, gdzie i dlaczego jest wdrażane.

To problem z zarządzaniem, a w ochronie zdrowia jest on poważniejszy niż w większości sektorów. Sztuczna inteligencja, pozostawiona bez nadzoru, może jednocześnie wpływać na dane pacjentów, przebieg prac klinicznych i status prawny. Pojedyncze, nienadzorowane narzędzie może zagrozić wszystkim trzem, zanim ktokolwiek zidentyfikuje problem.

Niepokoi mnie to, że jest to jeden z najbardziej powtarzalnych niedociągnięć, jakie obserwuję w organizacjach sektora ochrony zdrowia. Kilka organizacji od samego początku wdrożyło zarządzanie w swoich nowych systemach i rozwija się bez większych incydentów.

Inni tego nie zrobili i rachunek trzeba zapłacić.

  • Kiedy nikt nie śledzi, wszystko jest niespodzianką

  • Koszt pominięcia oceny ryzyka

  • Praktyczne kroki dla każdej organizacji

  • Okno na zrobienie tego dobrze się zwęża

Przeczytaj artykuł w NextTech Today.  Dowiedz się więcej